Khaki poprosił mnie o przygotowanie projektu logo dla strony Gry Fabularne na Facebooku. Na razie przygotowałem 2 projekty a dzisiaj pokażę pierwszy z nich:
Jutro pokażę Wam drugi projekt, który Khakiemu bardziej się podoba
EDIT: Niesamowita historia pewnego półorka by Kapustka:
W powietrzu
Szczególnie polubił jedną skałę, która była trzy razy większą od niego i leżała blisko chatki. Wdrapywał się na nią całymi popołudniami, po czym zeskakiwał, w jego odczuciu opadając coraz wolniej. Machał przy tym rękami i nogami na najróżniejsze sposoby i był całkowicie przekonany, że jeżeli półork czegoś bardzo, ale to bardzo pragnie, to z pewnością kiedyś mu się to w końcu uda. Zobaczyła go mała Mieczysława, ryknęła ze śmiechu i pobiegła do rówieśników zakopujących się coraz głębiej wśród ciepłych rud metali. Nie chciał tu być, gdy z nimi wróci.
- Synku, bóg jest w środku ziemi! Przestań na niego tupać! – Mama była orkiem.
- Ale dziś już przez chwilę zawisłem w powietrzu – powiedział ucieszony i podszedł do paleniska.
- Nigdzie nie polecisz! Za murem zabiją cię ludzie!
- Możemy uciec gdzieś znacznie dalej, w miejsce bez wojny. – Kuchnię wypełniał zapach rybnej potrawki. Nie była to jego ulubiona potrawa.
- Będziesz musiał mnie zostawić!
Zrozumiał, że matka nigdy nie odważy się odbić od gruntu i poszybować razem z nim. Nabrali równe porcje jedzenia do bezkształtnych glinianych skorupek i pożywili się, w ciszy wymieniając spojrzenia. Ogień jeszcze migotał przez chwilę, po czym osłabł i zgasł, pozostawiając gorący żar, który jutro rano wznieci się na nowo, podczas nauki z łowienia pstrągów.
Próbował nie zwracać uwagi na Mieczysławę, która bezustannie stawała i schodziła z małego kamienia wrzeszcząc – ja latam, ja latam! - Towarzyszył jej krzykliwy śmiech chłopaków, głośniejszy od rozpędzonego strumienia. Przestała dopiero, gdy otrzymała wiotką i zaostrzoną gałąź. Opiekun rozstawił dzieci w miarę równych odległościach i nakazał rozpoczęcie.
Chciał zbudować przewężenie, w którym pstrągi znajdą się na wyciągnięcie ręki. Chciał skierować je na sieć albo do ślepego zaułka. Chciał użyć wędki. Jednak tak jak pozostali, pochylił się i patrzył na własne odbicie, co rozproszyło jego uwagę. Nagle woda błysnęła metalicznie. Zawahał się, po czym rzucił oszczep niezdarnie i o wiele za późno. Rozzłoszczony wyłowił broń, która utkwiła w szczelinie dna. Chwycił za sam koniec, podniósł ramię, zaczekał na dogodny moment i w kontrolowany sposób walnął.
Na widok zdobyczy ruszyła w jego kierunku zazdrosna Mieczysława. Sparaliżowało go. Może udawać, że jest tak głupi jak ona, ale w bijatyce z nią nie szans. Maszerowała gniewnie wzdłuż kamienistego brzegu. Dostrzegł, że jest wściekła i nawet nie będzie rozmawiać. Na trzy kroki przed zderzeniem chwyciła oburącz broń i zamachnęła się zza głowy. Zdołał przełamać odrętwienie, odrobinę odskoczyć i zablokować cios. Pstrąg spadł na ziemię. Skrzyżowane gałęzie popękały i nie nadawały się do walki. Przerażony siłą, wykorzystał moment zagubienia i skoczył do rzeki. Nigdy wcześniej nie zawisł w powietrzu równie długo. Opadł w spowolnieniu i próbował odczytać z twarzy pozostałych dzieci, czy widzieli ten niesamowity lot. Jak będą go teraz traktowali? Czy zrobił na nich wrażenie?
Zamyślony stanął i zanim zobaczył, dziewczyna była już za jego plecami. Niezdarnie powaliła go potężnym uderzeniem, od którego zanurzył się cały i przedryfował pewną odległość, po czym wywlekł go opiekun, znudzony nieciekawą walką.
- Mój synu, w końcu stajesz się mężczyzną! Agresja, krew, brawo!
- Ja nigdy nie będę tak silny! Matko, posłuchaj mnie! Musimy stąd uciec!


1 Trackback or Pingback for this entry:
[...] Zajrzyjcie koniecznie do poprzednich wpisów i przeczytajcie teksty Kapustki: #62 i #63 [...]
[Translate]