Kolejny do kolekcji

Planszowy plakat 23

Jeszcze troche tego będzie przed świetami i w same święta :)

Chcecie wiedzieć, jak trafić na bloga Kapustki? Przeczytajcie

EDIT: Ciąg dalszy analizy wejść na bloga Kapustki:

Wciąż zero odwiedzin z Carcassonne

Wciąż zero odwiedzin z Carcassonne. U Edrache również. Dzisiejszy tekst jest dodatkiem do wczorajszego. Aby go zrozumieć, konieczne jest przeczytanie podstawki. Można ją kupić tutaj.

„Analiza literacka damy z gronostajem”
(4 osoby)

Zastanawia wygląd prawej dłoni, wyraźnie oświetlonej na tle rękawa i reszty obrazu. Jakby malarz chciał zaznaczyć „proszę spojrzeć tutaj”. Posłusznie to robię, i po chwili odkrywam prawdę. Nadgarstek jest zgięty nienaturalnie. Szlachetnie urodzony człowiek nie potrafi tak wykrzywić dłoni. Najbardziej znany obraz Leonarda da Vinci przechowywany w polskich zbiorach, to anatomiczne partactwo.

Czy praktykant sekcji zwłok i znawca budowy ciała mógł pozostawić taki skaz na swoim dziele? A może prawa ręka nie należy do kobiety … tylko do łasicy! Zwierze ma przyczepioną do futerka protezę ludzkiej dłoni. W tym miejscu rozpoczyna się właściwa analiza literacka, wraz z jej charakterystycznym pytaniem – dlaczego. Dlaczego łasica ma przyczepioną protezę? Ze źródeł historycznych wiemy, że jest to łasica powypadkowa. W jej dziennikach czytamy „Długo nie pisałam, ponieważ przycięli mi ogon drzwiami”.

Właścicielka patrzy spokojnie w przyszłość. Gdyby spoglądała w stronę lewą, to zamartwiała by się przeszłością. Ona jednak planuje. – Ile będzie kosztować podmiana strun głosowych gronostaja? – Fabułę napędza chęć podmiany wszystkich części zwierzęcia i walka z kosztami tego projektu. Początkowe ratowanie zamieniło się w eksperyment naukowy. Dama wpadła w wir kolejnych operacji. Usprawnień, które doprowadzą do nowego gatunku.

A może to miłość?

Galeria dam z łasiczką: dama obca, łasiczka po przemianie, łasiczka po nieudanej przemianie, nie dama z nie łasiczką, och tak

„to może być kot półnorweski”
(1 osoba)

Chciałem ustalić rasę swojego kota. Byłem tym o wiele bardziej zainteresowany, niż on sam! Porównawczo przejrzałem zdjęcia w sieci i zatrzymałem się przy „norweskim leśnym”. Ponoć tylko ta rasa schodzi z drzew do góry nogami. Postanowiłem to od razu sprawdzić. Ubrałem podejrzanego w szelki, wyprowadziłem na osiedlowy skwerek i przystawiłem do klonu, głową do dołu. Spadł. Uznałem, że to z powodu zdenerwowania i cierpliwie wyczekałem, aż zejdzie z swobodnie. Ale on zleciał ponownie. I jeszcze raz. W kolejnych próbach oceniałem ilość schodzenia w spadaniu, aż zrezygnowany wróciłem.

Uznałem, że „pędzel” należy do gadatliwej rasy kotów syberyjskich. Potwierdzały to jego przeciągłe protesty. Miałczał złożone wypowiedzi, z logiczną intonacją, zdaniami podrzędnymi i wtrąceniami. Podejrzewam, że tak naprawdę był szczęśliwy, że jest smutny, niczym Emo-kot. Jednak czasem poważniał, a już najbardziej, gdy wsadziłem go do zaspy śnieżnej. Zrobiłem to po przeczytaniu, że koty syberyjskie uwielbiają zimę. Może gdzieś tam w Rosji one naprawdę radośnie biegają po śniegu, kopią tunele i lepią bałwana, ale tutaj … tylko protestują!

„wychłoszcz mnie”
(2 osoby!)

Nie mam pewności, jakiej treści oczekiwała osoba, która wpisała do google „wychłoszcz mnie”. Dotyczy to również innych form rozkazujących. Czy ludzie oczekują, że przeglądarka ich wychłoszcze? Nie, to nie możliwe, nawet w tak spaczonych umysłach. Podejrzewam tutaj obecność podwójnej zabawy. Ja sam bym chętnie sprawdził, na jakich stronach pojawia się ta forma. W pierwszym wyniku – nie, wcale nie strona xxx – zagadkowy blog, który wspomina „wychłoszcz mnie choinką”. Oddalam się od zrozumienia.

Jeśli jednak wpisywanie rozkazów, to zaklinanie otoczenia. Jeśli jest niczym prośba w modlitwie, to mam słowa pocieszenia. Na chwilę przed pisaniem regularnie przechadzam się po mokotowskim parku morskie oko. A coś do biczowania zawsze się znajdzie. Czy ostatecznie może być kaczka?

« »